sobota, stycznia 19

Część druga "Tygodnia z życia"?

Nie, nie zapomniałam o Was. Obowiązki mnie przytłoczyły do tego stopnia, że całą środę spędziłam... w łóżku, z bardzo złym nastrojem i niechęcią do wszystkiego. Chandra na szczęście minęła i w rezultacie następnego dnia musiałam zrobić dwa razy więcej.
Niestety styczeń mija zdecydowanie za szybko. Mam wrażenie, że wczoraj witałam Nowy Rok i jestem nieprzygotowana psychicznie na sesję i to mnie niesamowicie stresuje! Dodatkowo mam średnio po 2-3 egzaminy dziennie, nie licząc oczywiście zaliczeń ćwiczeń. Naprawdę dziękuję Opatrzności, że mam urlop. Nie wiem dlaczego, ale czuję, jakby moja organizacja gdzieś umknęła. Podobnie jest z moją weną - miałam w planach kilka postów o różnej tematyce w poprzednim tygodniu, ale za każdym razem, kiedy zabierałam się za pisanie - totalnie nie miałam pomysłu ani jak zacząć, ani co dokładnie chciałabym Wam przekazać. To, co publikuję na blogu jest dla mnie ważne i staram się, by wszystko, co czytacie było jak najbardziej dopieszczone, więc nie chcę wrzucać tutaj postów pisanych byle jak, między nauką anatomii a biochemii.
Ponieważ nie wiem, jak dużo będę miała czasu na pisanie o głębszych przemyśleniach, pomyślałam, by po raz kolejny przeprowadzić tutaj projekt "Tydzień z życia", ale z drugiej strony zastanawiam się, czy nie macie tego już nieco dość...

Dajcie znać czy macie ochotę na kolejną odsłonę "Tygodnia ...".



6 komentarzy:

  1. Ja chcę drugą część! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też chcę drugą część! Obowiązkowo:)

    Pozdrawiam i trzymaj się

    Ada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Kochana! Widzę, że zdecydowałaś się na założenie bloga! Super, teraz czekam na posty!

      Usuń
  3. Ja też jestem za drugą częścią "tygodnia z życia". Była naprawdę świetna i motywująca do działania bo skoro Ty dajesz radę zrobić tyle rzeczy w ciągu jednego dnia to wierze, że i mnie się uda :)

    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  4. ja także jestem za :) ciekawie się je czytało i nie ukrywam - dawałaś mi dzięki nim wiele motywacji do intensywniejszej pracy :)

    OdpowiedzUsuń