wtorek, stycznia 22

A Ty zadzwoniłeś już do domu?


Ostatnio natknęłam się na kampanię reklamową Małopolskiego RegionalnegoOśrodka Polityki Społecznej. Szukając czegoś fajnego na Youtube przypadkiem trafiłam na filmik Wiekowe zajawkowe. Jak odnaleźć sięw stylu vintage? Reklama od razu złapała mnie za serce i bez namysłu kliknęłam w ich facebookowego funpage'a.
Co prawda pochodzę z Dolnego Śląska a nie z Małopolski, ale reklama ma w sobie głęboki przekaz niezależnie od tego, w jakim miejscu Polski czy świata mieszkamy. Prawdą jest, że żyjemy w świecie niesamowicie szybkim, gdzie zwolnienie tempa choć na chwilę, grozi zostaniem sporo w tyle w porównaniu do konkurentów. Czasu dla rodziny mamy niewiele. Sama wracam do domu rzadko, w tym roku nawet święta Bożego Narodzenia spędziłam z dala od domu. Ostatnio na dłużej byłam w domu w wakacje. Na całe 2 dni. Dzwonię też zbyt rzadko.
Nie wiem jak jest w Waszym przypadku, ale ja wychowywałam się z babcią. W zasadzie można powiedzieć, że wychowała mnie babcia. Dziadek był dla mnie jak ojciec, z racji tego, że wychowywałam się w rozbitej rodzinie. Wszystko, co potrafię nauczyła mnie babcia. To ona nauczyła mnie co jest dobre a co złe, że najgorsza prawda jest lepsza niż najsłodsze kłamstwo. To ona nauczyła mnie gotować. Wszystkie staropolskie potrawy, jak bigos, gołąbki umiem zrobić tylko dzięki niej. Ona nauczyła mnie piec ciasta. Ona sprawiła, że pokochałam filmy kostiumowe takie jak Lalka, Ogniem i mieczem, Przeminęło z wiatrem. Ona nauczyła mnie robić przetwory, kisić ogórki i kapustę. Ona nauczyła mnie, że szanującej się kobiecie nie wypada nosić niektórych strojów, a czerwona szminka w połączeniu z perłami wygląda idealnie na wieczór. To ona nauczyła mnie, że każdy strój buduje się na dobrej torebce, butach i fryzurze, a reszta, nawet jeżeli będzie gorsza gatunkowo i tak zostanie niezauważona. To ona nauczyła mnie, że naturalne kosmetyki są lepsze niż wiele tych sklepowych z bardzo wysokiej półki. To ona nauczyła mnie szyć, cerować i korzystać z maszyny do szycia. To ona, mówiąc do mnie po rosyjsku przez większość czasu spędzanego z nią w domu, sprawiła, że pokochałam ten język. Mimo że sama nie miała łatwego życia i wspaniałego dzieciństwa sprawiła, że ja je miałam. To ona ukształtowała mnie taką jaka jestem. To ona ukształtowała mnie jako kobietę. Uwielbiam słuchać jej opowieści – o jej dzieciństwie, wojnie, życiu w Rosji, a potem o odbudowującej się Polsce.
A dziadek? Dziadek nauczył mnie jeździć na rowerze. To on chodził ze mną na sanki gdy byłam mała. To on chodził ze mną na szkolny dzień ojca gdy byłam w podstawówce. To on nauczył mnie dbać o ogródek, to on nauczył mnie przekopywać ziemię, to on zabierał mnie do wesołego miasteczka kiedy byłam mała.
Jestem bardzo podobna do babci i dziadka. Nie wyglądem, a charakterem. Mam pewne zachowania, które są kropka w kropkę przekopiowanymi zachowaniami dziadka i babci. Przed wyjściem sprawdzam 5 razy czy drzwi są zamknięte na klucz, zawsze mam przy sobie wielorazową torbę na zakupy, zawsze wrzucam drobne biednej osobie, która prosi o nie na ulicy, zawsze gdy ktoś prosi mnie o jedzenie dostanie je, zawsze kiedy idę spać chodzę po całym domu i sprawdzam, czy krany są zakręcone, czy kuchenka nie działa, czy drzwi są zamknięte, kiedy coś oglądam bawię się kciukami w ten sam sposób co babcia – to mam po babci. Za to kiedy idę na spacer chodzę w ten sam sposób co dziadek – z rękami założonymi z tyłu, jak dziadek uwielbiam spacery i dużo ruchu, jak dziadek siedzę na podłodze czytając gazetę i oglądając telewizor – moja babcia twierdzi, że siedzę nawet w tej samej pozycji co dziadek. Do tej pory zdarza mi się, kiedy mam zły humor i tęsknię za domem jeść ziemniaki i kotleta... łyżką, jak kiedyś dziadek. Po dziadku mam też jeszcze jedną dziwną naleciałość – lubię pić śmietanę... Nauczyłam się tego jako czterolatka, kiedy mój dziadek cierpiąc na zgagę wypijał śmietanę. Kiedyś były to jeszcze śmietany w szklanych butelkach...
To dość osobisty post, ale chciałabym Wam w ten sposób przypomnieć, że dziś Dzień Dziadka, a wczoraj był Dzień Babci. Nie wiem, czy w Waszym gronie są osoby, które zostały tak mocno ukształtowane przez dziadków jak ja, ale chciałabym przypomnieć Wam, że telefon do nich częściej niż raz w miesiącu nie wymaga poświęcenia dużej ilości czasu, a dla nich jest naprawdę ważny. Pamiętajcie o nich, bo jeden telefon może sprawić, że staruszkowie będą uśmiechać się do siebie jeszcze przez kilka dni :)

3 komentarze:

  1. Piękny post. Mnie też wychowała babcia, bo dziadek nie żyje, w ogóle nie poznałam. Jestem z nią bardzo związana w bardzo bliskich stosunkach, odwiedziłam wczoraj ale zastanawiałam się też czy dzisiaj przed siłownią do niej nie wpaść na kawę. Już wiem, że wpaść. Dzięki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mogę powiedzieć, że wychowałam się z babcią. Pomagała ona rodzicom, pilnowała. To do niej szłam po lekcjach oboje rodzice pracowali), także spędzałam z nią więcej czasu niż z rodzicami. Oczywiście, ze już dzwoniłam (mieszka na drugim krańcu Polski):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne wspomnienia, dobrze, że miałaś takich wspaniałych ludzi przy sobie.
    Ja niestety bardzo wcześnie straciłam babcie i dziadków, więc nigdy nie odczułam co to znaczy ich mieć, tylko pojedyncze wspomnienia, jak przez mgłę.

    OdpowiedzUsuń