poniedziałek, grudnia 9

Zmiany czas zacząć!

Długo zapowiadane zmiany blogowe czas zacząć. Więc pierwsza, i chyba największa zmiana - nowa nazwa bloga. Tak więc zapraszam w nowe miejsce. A tam... zmian jeszcze więcej.



A Life Designed by You






środa, października 30

I'm back!

Witajcie Kochani.
Jestem, żyję i mam się dobrze. Wróciłam po bardzo długiej przerwie. Co u mnie? Dużo się zmieniło - zmieniłam uczelnię, mieszkanie, mam nową pracę, ja też chyba się zmieniłam. Pewne wydarzenia sprawiły, że stałam się silniejsza i dojrzalsza. Nabrałam dystansu do pewnych sytuacji, inaczej patrzę na świat. Inaczej nie znaczy jednak gorzej.
I mimo, że uważam swoją przemianę za niesamowitą, to jednak widzę, że Bóg (czy też los, wszechświat, nazwijcie to jak chcecie, jeżeli nie jesteście wierzący) nieco sobie ze mnie zakpił. Dlaczego? Bo przez ostatnie 2 lata goniłam za swoimi pragnieniami, chciałam zmienić się w silną, dojrzałą kobietę. Szukałam metod, które mogłyby sprawić, że mój zapał nie będzie malał, że przestanę przejmować się zdaniem innych, że spojrzę na świat z innej perspektywy. I w momencie gdy, z powodów osobistych, przestałam za tym gonić i nie myślałam o tym - znalazłam w sobie te cechy, które przez lata próbowałam wypracować. Co za ironia prawda? Jednak przyjęłam tę ironię z pokorą.
Wracam teraz do Was, nieco inna, ale jednak dalej ta sama.
Blog również czeka nieco zmian, ale główna idea bloga pozostała ta sama - rozwój - w każdym znaczeniu.

sobota, maja 4

Lekcja godnego odejścia.

Wierzycie w Boga? Jakąkolwiek istotę nadprzyrodzoną? Nie musicie odpowiadać na to pytanie, było ono retoryczne. Chciałabym podzielić się z Wami czymś naprawdę ważnym. Początkowo nie zakładałam, że blog będzie miejscem, gdzie będę opowiadać o swoim prywatnym życiu. Jednak chciałabym opowiedzieć Wam coś o najważniejszej lekcji jaką obecnie dostaję. Lekcji życia. A właściwie lekcji godnego umierania.
Parę lat temu moja Babcia zachorowała, wykryto u niej raka piersi. W sierpniu miną 2 lata od zabiegu mastektomii. Dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że odkryto przeżuty do wątroby i kości. Ze względu na stopień zaawansowania choroby i wiek Babci lekarze są bezradni. Nie zostało jej zbyt wiele czasu.
Ja sama jestem obecnie w najgorszej sytuacji w swoim życiu. Dwa lata temu wiedziałam, że cokolwiek da się zrobić, że lekarze zrobią wszystko co mogą, by ją uratować. Teraz pozostała mi tylko modlitwa (tak, wierzę w Boga) i patrzenie na cierpienie najważniejszej dla mnie osoby. Jestem jedną z osób, która wierzy, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Wierzę, że cała moja rodzina musi przejść przez to z jakiegoś powodu.
Dostaję najtrudniejszą, najbardziej bolesną ale i najważniejszą lekcję w swoim życiu. Uczy mnie ona siły, ale jednocześnie empatii. Mnie, osobę o bardzo oschłym charakterze, której ciężko jest okazywać uczucia, ta lekcja uczy jak je okazywać, bo jeżeli nie teraz to kiedy? Uczy współczucia w chorobie i bólu. Uczy, że prawdą jest, że chcesz oddać własne życie za najbliższych, że chciałbyś na siebie wziąć cierpienie tej najukochańszej osoby. Uczy taktu i opanowania mnie, osobę, która jest cholerykiem i często bywa nietaktowna. Uczy, że należy zwolnić tempo i wsłuchać się w to, co ktoś chce nam przekazać, że należy zwolnić, by nacieszyć się tymi chwilami z najbliższymi, których niedługo może nie być. Uczy mnie, młodą osobę, której wydaje się, że jeszcze ogrom czasu przede mną, że może ja będę miała jeszcze dużo czasu, ale moim najbliższym może go zabraknąć. Uczy śmiać się, mimo że do oczu płyną łzy. Uczy być oparciem dla innych, chorych. Uczy, że spełnianie marzeń najbliższych, którym zaczyna brakować czasu jest cenniejszym doświadczeniem niż spełnianie własnych. Uczy, że pewne rozmowy na nielubiane przez nas tematy, zwłaszcza te związane z odchodzeniem, trzeba odbyć i nie można już wymigiwać się od nich słowami "przed Tobą jeszcze wiele lat życia, przestań". Uczy, że nie jest ważne gdzie, że ważne to po prostu być. Uczy, że jedno przytulenie jest warte więcej niż tysiąc słów. Że słowa, które mimo że słyszeliśmy tysiąc razy i historie, które znamy na pamięć brzmią inaczej, bo wiemy, że mogą być wypowiedziane ostatni raz. Uczy, że odchodzić można godnie i pięknie,mimo wielkich bólów i widocznego na twarzy zmęczenia chorobą.
Dziękuję Bogu za to, że mogę przeżywać tę lekcję, że jest mi dane w niej uczestniczyć. Dziękuję, że mój największy autorytet jest w stanie udzielić mi tej lekcji. I że dzięki tej lekcji mogę łatwiej pogodzić się z Jej odchodzeniem, z jej śmiercią.

Jedno odchodzenie. Tak wiele lekcji, z których można się uczyć.

wtorek, kwietnia 23

Jak bezboleśnie odgruzować szafę?

Tę grafikę pierwszy raz zobaczyłam na blogu Happyholic, ale idealnie wpasowała się w czas, kiedy opróżniałam szafę przed przeprowadzką ze zbędnych rzeczy. Mam nadzieję, że Wam też pomoże!



poniedziałek, kwietnia 22

Pomysł na... pokój studencki.

Każdy z nas chce stworzyć dla siebie miejsce, w którym będzie czuł się dobrze i swobodnie. Niestety, często w wynajmowanych mieszkaniach nie ma możliwości na wprowadzenie zbyt dużych zmian, czy nadania miejscu indywidualnego charakteru. Radykalne zmiany nie wchodzą w grę, więc malowanie ścian już na starcie możemy sobie odpuścić. Co jednak zrobić, gdy w mieszkaniu wieje chłodem lub gdy chcemy nadać pomieszczeniu, do którego się wprowadzamy, indywidualny charakter?


1. Poduszki - kolorowe poduszki położone na łóżku czy sofie od razu dodadzą pomieszczeniu charakteru, a jednocześnie ożywią pokój. Jeżeli macie talent plastyczny możecie zrobić je sami - wystarczy kawałek filcu, maszyna do szycia lub pistolet do klejenia na gorąco i pomysł.



























2. Obrazy - obrazy na ścianach nadają pomieszczeniom wyjątkowego charakteru. Poza tym obrazy, które wybieramy odzwierciedlają nasz charakter i zainteresowania, mówią o naszym guście w kwestii sztuki. Jeżeli macie talent - namalujcie coś sami i oprawcie w ramkę lub antyramę. Jeżeli nie, w sklepach macie naprawdę duży wybór za niewielką cenę. Jeżeli nie podobają Wam się obrazy ze sklepu może po prostu wydrukujecie jakieś obrazki dostępne w internecie albo własne zdjęcia? Ja na przykład jestem wielką fanką Leonarda da Vinci, dlatego w swoim nowym gabinecie mam zamiar powiesić jego szkice oprawione w ramę. Taki obraz możecie dostać w IKEA, ale ja swój postanowiłam zrobić samodzielnie - wydrukowanie ulubionych szkiców i stworzenie iluzji, że obrazki są stare nie wymaga dużego nakładu pracy, a sama rama jest dużo tańsza niż gotowy obraz.










3. Kwiaty - to chyba najprostsza forma dekoracji. Niezależnie od wystroju, jaki panuje w mieszkaniu czy pokoju, kwiaty dodają uroku i ocieplają pomieszczenie.







4. Lustra - po pierwsze są przydatne, a po drugie dzięki nim pokój wydaje się większy. Lustro wcale nie musi być duże. Wystarczy, że będzie powieszone w odpowiednim miejscu - na przykład na ścianie, pod którą stoi komoda - potem wystarczą już tylko drobne dodatki na przechowywanie biżuterii, perfum czy kosmetyków i mamy gotową toaletkę.











5. Biała tablica albo tablica korkowa? Czemu nie! Moje zastosowanie dla białej tablicy jest banalne - zawieszam na niej kolorowe karteczki samoprzylepne, na których zapisuję co mam jeszcze do zrobienia. Zrywanie ich to prawdziwa przyjemność! Kolejnym atutem białej tablicy jest możliwość zastosowania jej na milion sposobów! Możecie wykorzystać ją tak jak ja (pomysł ściągnęłam od Alejandry z kanału HomeOrganizing) lub stworzyć kolaż marzeń czy notować cytaty, które Was inspirują.



6. Figurki. Kilka figurek afrykańskich czy podobizn ulubionego zwierzęcia sprawia, że pomieszczenie nabiera innego klimatu. Ja uwielbiam afrykańskie figurki z ciemnego drewna. Postawione na parapecie czy komodzie wyglądają bardzo ładnie i oddają nasze zainteresowania.




Mam nadzieję, że moje pomysły na szybką i tanią aranżację wnętrz przypadły Wam do gustu. Pamiętajcie, że najważniejsze to czuć się we własnym mieszkaniu czy pokoju dobrze, co nie oznacza, że musimy zastawiać go figurkami czy poduszkami, kiedy najlepiej czujemy się w klimacie minimalistycznym. To my mamy czuć się dobrze w miejscu, w którym mieszkamy niezależnie od opinii innych. Bo miejsce, w którym spędzamy najwięcej czasu musi mieć w sobie to 'coś', by właściciel chętnie do niego wracał.