piątek, lutego 17

The Iron Lady.

Rzadko chodzę do kina, ponieważ uważam, że przy tak świetnie rozwiniętej sieci internetowej wszystko można zobaczyć w domu. Wiem, że duży ekran ma jednak 'to coś', ale gdybym miała chodzić do kina na wszystkie filmy które chciałabym zobaczyć to chyba zbankrutowałabym. Poza tym nie okłamujmy się - dzisiejsze kino nie jest specjalnie ambitne. W sumie, tu nawet nie chodzi o ambitne kino, ale o fakt, że niektóre z filmów są po prostu nie do obejrzenia ze względu na kiepską grę aktorów, a nie mam zamiaru też wydawać pieniędzy żeby obejrzeć kolejną komedię romantyczną, która ma praktycznie taki sam scenariusz jak poprzedni milion.
Ostatnio jednak byłam w kinie na świetnym filmie, który ze szczerym sercem chcę Wam polecić, bo już dawno nie widziałam tak dobrego filmu. Mowa tutaj o "The Iron Lady" czyli "Żelaznej Damie" z Meryl Streep w roli Margaret Thatcher.
Film zrobiony jest w formie retrospekcji - na początku widzimy Margaret jako 70-cio letnią kobietę, która ma coś w rodzaju demencji starczej. Rozmawia z mężem przy śniadaniu. Potem jednak okazuje się, że jej mąż zmarł 8 lat wcześniej. Margaret rozmawia z duchem męża wspominając swoje życie.
Kiedy postanowiła zostać politykiem jej plany wzbudzały tylko pobłażliwy uśmiech. Dlaczego? Bo był rok 1982, doszło do wojny o Falklandy, bo była córką sklepikarza, dziewczyną z małej miejscowości i przede wszystkim - kobietą, która zapragnęła wejść do świata mężczyzn. Miała piskliwy głos, własny pogląd na każdy temat, ale także niezwykły tupet, a jej kapelusz i nieodłączne perły powodowały rozbawienie wśród polityków.
Poza historią życia Margaret ten film uświadamia, że wszystko przeminie, nawet to, o co walczyliśmy ze wszystkich sił, ale także, że nie należy się poddawać, że trzeba walczyć o swoje marzenia.
A Meryl Streep w głównej roli? Cudowna! Świetna aktorka, po raz kolejny udowodniła, że nie trzeba mieć 25 lat i wstrzykiwać sobie botoksu w celu zatrzymania młodości żeby dostać świetną rolę.
Podsumowując - życzę sobie (i Wam) więcej takich filmów!

1 komentarz:

  1. Zgadzam się, że Meryl Streep się spisała. jedna z niewielu aktorek, które potrafią zagrać wszystko. ale film? Porażka. Dawno nie wyszłam tak zawiedziona z kina.

    OdpowiedzUsuń