środa, września 14

Akcja: nie przesypiam życia.

Jako że jestem w trakcie egzaminów (chemia organiczna i zoologia bezkręgowców potrafią wykończyć człowieka, ale nie, ja się nie skarżę, powtarzam sobie tylko często że kocham swoje studia, kocham swoje studia...) nie jestem w stanie wprowadzić w życie 'od dzisiaj' planów związanych z nauką języków, czy chodzeniem na siłownię.
Jest jednak jedna rzecz, którą mogę zacząć robić już, a w zasadzie  nawet już dziś ją zaczęłam. Mianowicie - chcę i próbuję wprowadzić w swoje życie program 'nie przesypiam życia' i zacząć wstawać wcześniej. Jestem raczej typem sowy, w dodatku sowy, która potrafi spać po 12h dziennie. Poza faktem, że odbieram tym sobie czas na zrobienie czegoś dodatkowo, to w dodatku chodzę wiecznie zmęczona - nie od dziś wiadomo, że za długi sen sprawia, że chce nam się spać jeszcze bardziej...
Więc do rzeczy. Mam zamiar kłaść się spać najpóźniej o północy, a wstawać około godziny 6-7 rano. Pomoże mi to w organizacji dnia, poza tym zyskam dodatkowy czas dla siebie.
Dzięki temu rano spokojnie będę mogła zjeść śniadanie, zrobić makijaż, wypić kawę i spokojnie zrobić plan na bieżący dzień. A wolne chwile mam zamiar spędzać na nauce francuskiego lub angielskiego albo na czytaniu książek.
W praktyce będzie to wyglądało tak: wyznaczam sobie 7-8h na sen i wstaję najpóźniej o 8 rano, bez włączania drzemek w budziku. Jako 'czas przystosowawczy' daję sobie 30 dni - przez te dni właśnie będę meldować Wam o moich postępach (lub - mam nadzieję że nie - ich braku) tutaj.
Wiem, że dam radę, bo kiedy studiowałam i pracowałam na pełen etat mój dzień trwał czasami 19 a nawet 20h, a często do tego dochodził pośpiech, bo przecież nie mogę się spóźnić do pracy/na uczelnię w zależności od tego gdzie w tamtym momencie przebywałam.
Wszystkim polecam wprowadzenie tego nawyku w życie - na więcej czasu w ciągu dnia jeszcze nikt nie narzekał! :)

5 komentarzy:

  1. Życzę powodzenia w wytrwaniu. Też narzuciłam sobie jakiś czas temu limit na spanie i wstawanie i osiągnęłam sukces więc Tobie na pewno tez się uda.

    Tak poza tym to fajnie, że dołączyłaś do naszej blogosfery. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak miło jest zobaczyć swojego bloga u Ciebie :)
    Fajnie, że do Nas dołączyłaś.
    Życzę wytrwałości w nowym postanowieniu. Z czasem na pewno zauważysz, ile czasu przybyło Ci, dzięki temu, że zaczęłaś wstawać wcześniej. Mi się w końcu udało, nie wstaję później, jak o 7:30. A kiedy mam więcej czasu i mało zajęć na dany dzień, pozwalam sobie poleniuchować góra godzinę dłużej, ale już bez spania, żeby nie rozregulować sobie dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki żeby Ci się udało.
    Jak byłam mała lubiłam długo pospać, na studiach nauczyłam się jak musiałam wstawać o 5 i wcale mi to nie przeszkadzało. Teraz kiedy wstaję po 10 mam świadomość, że za długo spałam. Najczęściej wstaje koło 9- teraz kiedy mam wakacje i brak jakichkolwiek obowiązków, a kładę się koło północy.
    Ze zdziwieniem odkryłam, że sama budzę się koło 7, tylko, że brak mi mobilizacji żeby wstać i leżę jeszcze godzinę. Jedak kiedy wstanę nawet koło 8 to dzień jest wtedy taki długi, fajnie, na wszystko czas. Z pewnością wszystko się zmieni kiedy zacznie się nowy semestr i trzeba będzie dostosować się do planu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też trzymam za Ciebie kciuki:) Sama zmagam się z rannym wstawaniem:) Jak na razie idzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozytywny i realny wpis. Dobrze, że nie zaczynasz wszystkiego w czasie egzaminów. Zdaj wszystko do końca i zaczynaj nowe.

    Ze skróceniem spania to dobrze kombinujesz. Mi najwięcej dało nie tyle ranne wstawanie co wcześniejsze chodzenie spać (: Zamiast o 2-3 to jak widzę 0:00 to już kombinuję jak tu się do łóżka zaraz położyć. Wstaję teraz ok 6.30-7.30 i wszystko jest ok (:
    Powodzenia i czekam na sygnały, że wszystko działa jak należy (:

    OdpowiedzUsuń