niedziela, stycznia 1

Postanowienia noworoczne - czy warto?

Co roku w okresie świąteczno-sylwestrowym robimy postanowienia na nadchodzący rok. Co roku obiecujemy sobie, że będziemy lepsi, pilniejsi, bardziej zdyscyplinowani, że będziemy zdrowiej jeść, dbać o figurę, nie zapominać o treningach... Często bywa, że w trudach codziennego życia zapominamy o naszych postanowieniach albo zwyczajnie lenistwo nie pozwala nam ruszyć tyłka z kanapy. Wszystkim nam to się zdarzyło. Mnie również. Wszyscy później mamy wyrzuty sumienia i obiecujemy sobie poprawę. I do listy postanowień z minionego roku spisujemy kolejne punkty wierząc, że uda nam się zrealizować wszystko. Niestety kolejna porażka.
Nie jestem przeciwniczką robienia postanowień noworocznych - wręcz przeciwnie - jestem jedną z tych osób, które co roku dopisują do listy kilka kolejnych punktów :)
Zwykle postanowienia noworoczne robimy dość... spontanicznie - po prostu dopisujemy do listy to, co przyjdzie nam do głowy albo wydała się dobrym pomysłem. Moim zdaniem to jest zły pomysł.
Przedstawiam Wam kilka rad, które mogą pomóc w liście noworocznych postanowień:

Po pierwsze - zapisujcie na liście tylko to, czego jesteście w stanie faktycznie dokonać. Na przykład - "będę uczyć się minimum godzinę dziennie" albo "godzinę dziennie przeznaczę tylko dla siebie" zamiast "całkowicie odstawię cukier, chleb i makarony" (dla mnie to raczej niewykonalne, ale znam osoby, które potrafią bez tego żyć)

Po drugie - daj sobie granicę błędu - nie planuj wszystkiego co do minuty, np. nie postanawiaj sobie, że przez rok przeczytasz 10 książek, bo może się zdążyć, że nie będzie czasu przeczytać nawet 2 książek w pół roku, poza tym ja na przykład nie chciałabym się zmuszać do czytania, bo do tego trzeba mieć wenę. A tak to się pewnie skończy. Ja na przykład nie będę zobowiązywać się do chodzenia na siłownię 3 lub 4 razy w tygodniu, bo nie wiem, jak będzie wyglądało moje życie za miesiąc. Jedyne co mogę sobie obiecać, to spędzać czas bardziej aktywnie - jeżeli nie będzie czasu na siłownię to chociaż na krótki spacer albo 15 minut jogi przed snem albo w trakcie nauki.

Po trzecie - jeżeli nie lubisz biegać nie łódź się, że codziennie będziesz wstawał 45 minut wcześniej żeby wyjść pobiegać. Przez pierwszy miesiąc prawdopodobnie dasz radę, ale potem łóżko będzie wydzielało pole grawitacyjne dużo silniejsze niż chęć wyjścia z domu - lepiej znajdź inny sport, który sprawi Ci przyjemność.

Po czwarte - jeśli nie najważniejsze - wasze postanowienia powinny istnieć w formie fizycznej - to znaczy powinno się je spisać na kartce, w notesie czy w zeszycie. Nie po to, aby nosić ze sobą w portfelu dodatkową kartkę papieru, tylko po to, żeby w trudnych momentach czy chwilach zwątpienia móc spojrzeć na nie jeszcze raz.

Po piąte - postanowienie powinno być konkretne - sformułowania w stylu 'postaram się', 'spróbuję' nie powinny znajdować się na tej liście, bo co tak naprawdę oznacza 'spróbuję'? Oznacza - będę próbował, ale jeżeli mi nie wyjdzie, to nie będę zawiedziony, bo przecież próbowałem. I tu powrót do punktu pierwszego - zapisuj tylko to czego naprawdę chcesz.

Po szóste - nie używaj negacji. Na liście ma znaleźć się to, czego chcesz a nie to, czego chcesz uniknąć - negacje sprawiają że koncentrujemy się na negatywach a nie na tym, czego faktycznie chcemy, co zmniejsza naszą produktywność a zarazem i szanse, że będziemy realizować postanowienia.

Po siódme - ułatwmy sobie wykonanie zadań z listy - powieśmy ją nad biurkiem, na tablicy korkowej lub... na lodówce (to miejsce do którego każdy podchodzi chociaż raz dziennie ;)) i wyznaczmy sobie nagrodę za wykonanie wszystkich zadań na liście albo za każde wypełnione zadanie.

Poza tym listę można sobie podzielić na kategorie - na przykład: ciała/kondycji/wyglądu, potrzeb emocjonalnych, rozwoju intelektualnego i duchowego, kontaktów międzyludzkich...

A na koniec - pamiętajcie, że liczy się jakość a nie ilość!

2 komentarze:

  1. POPIERAM! :) I dlatego moja lista nie jest długa, a wszystko robię powoli i spokojnie.

    Pozdrawiam Paweł

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że w tym roku po raz pierwszy robię taka listę postanowień;)
    Nie jest ona idealna, ale dla mnie jest najlepsza:))

    OdpowiedzUsuń