wtorek, grudnia 25

Życzenia świąteczne, grudzień w liczbach i plany na styczeń.

Siedząc z kieliszkiem wina i kawałkiem sernika przy zapalonej choince rozmyślam o minionym roku i minionym miesiącu. Nie wierzę, że są już święta, że wczoraj była Wigilia i że dziś jest Boże Narodzenie. Mimo, że nie mogę uwierzyć, iż zostało tylko 6 dni do końca roku nie zapomniałam o Was i chciałabym złożyć Wam serdeczne życzenia.


Obrazek pochodzi ze strony: http://naszagwara.pl/kulturowo/swieta-obrzedy-tradycje/

Zdrowia - tym którzy go potrzebują, szczęścia - tym, którzy uważają że mają go zbyt mało, pomyślności i spełnienia marzeń, także tych najgłębiej skrywanych przed samym sobą, wiary w siebie - tym, którym brakuje jej najbardziej, szampańskiej zabawy w Sylwestra, świetnego rozpoczęcia 2013 roku i aby ta 'trzynastka' na końcu przynosiła dużo szczęścia, a nie pecha.A przede wszystkim pozytywnego nastawienia i parcia do przodu mimo niesprzyjających okoliczności.


                                                                            *    *    *


Wracając do podsumowań - grudzień przeleciał mi przed nosem szybciej niż każdy inny miesiąc. Może to ze względu na nową pracę, która przyniosła mi wiele satysfakcji i radości (kocham dzieci!) a może ze względu na to, że dawno nie pracowałam tyle co w grudniu? Nie wiem, ale naprawdę zastanawiam się, jak udało mi się to wszystko zrobić... Postanowiłam więc przedstawić Wam w skrócie grudzień w liczbach.

Liczba przepracowanych godzin: 126
Liczba godzin spędzonych na uczelni: 52
Liczba godzin spędzonych w laboratorium: 16
Liczba godzin spędzonych tylko na nauce: 84
Liczba godzin spędzonych na robieniu sprawozdań: 10
Liczba godzin spędzonych na podróżowaniu: 51
Liczba godzin spędzonych na zakupach światecznych: 10
Liczba godzin spędzonych na kupowaniu prezentów: 8
Liczba dni spędzonych w domu rodzinnym: 1,5
Liczba postów na blogu: 5 ( i będzie więcej!)

Poza tym:

1 tydzień choroby
1 przeczytana książka
10 spotkań z przyjaciółką
3 zużyte tubki kremu do rąk
2 żużyte opakowania kremu chłodzącego do stóp
1 żużyte opakowanie balsamu do ust
1 zużyte opakowanie balsamu do ciała
1 zużyte opakowanie szamponu do włosów
pierwsze własne, wspólnie przygotowane i spędzone święta

Totalnie nie mam pojęcia, jak udało mi się to wszystko pogodzić. Na szczęście mamy teraz święta, czas którego nie mogłam się doczekać. Mam zamiar nadrobić zaległości książkowe, wyspać się i najeść za wszystkie czasy. Nadprogramowymi kilogramami będę się przejmować dopiero po świętach a na razie mam cichą nadzieję, że pójdą w cycki ;-) Czas relaksu i totalnego resetu był mi potrzebny od dawna. A plany na styczeń? Wiem, że styczeń będzie dużo spokojniejszy, bo mam miesiąc urlopu. W styczniu zamierzam przede wszystkim skupić się na studiach i zbliżającej się sesji oraz nadrobić zaległości na studiach a tych mam sporo zwłaszcza, kiedy choroba dopada Was w tygodniu, kiedy macie po 2 kolokwia dziennie, przez cały tydzień. Tym razem postanowiłam jednak dać organizmowi co mu należne i wzięłam L4. Na szczęście, bo miałam tak niesamowite zapalenie krtani, że przez 2 dni dosłownie nie mogłam mówić.

Tak więc, plan na styczeń w liczbach wygląda następująco:

Liczba godzin spędzonych na zajęciach: 60
Liczba godzin spędzonych na zaliczaniu zaległości - 20
Liczba godzin spędzonych na nauce: 150 (ok. 5 godzin dziennie)
Liczba dni spędzonych w domu rodzinnym: 1
Kolokwia bieżących: 5

Mam nadzieję, że Wy też spędzicie święta w spokojnej i rodzinnej atmosferze. Ja szykuję dla Was w tym roku jeszcze kilka postów, między innymi: plan nauki do sesji, jak organizować kalendarz, podsumowanie roku i plany na rok kolejny, a także ulubieńców listopada i grudnia. Jeżeli któryś temat przypadł Wam do gustu najbardziej - piszcie w komentarzach. Pierwszy ukaże się ten, który będzie miał największą ilość głosów!

wtorek, grudnia 11

Podsumowanie pierwszego tygodnia zmian i kilka słów na rozpoczęcie tygodnia drugiego!

Tydzień pierwszy:

Miałam małą obsuwę czasową - zaczęłam nie 01.12 ale w poniedziałek 03.12. Bardzo dużo zadań wykonywałam nocami, bo nie chciałam ich robić byle jak, a bardzo dużo pracowałam - ponad 60 godzin, a do tego musiałam jeszcze wcisnąć studia i naukę. Był to dla mnie więc bardzo trudny tydzień, zwłaszcza że dodatkowo spędziłam około 10 godzin w laboratorium, ponieważ odrabiałam ćwiczenia.
Życie ratował mi krem chłodząco-relaksujący do stóp, którym smarowałam nie tylko stopy, ale także łydki, po kilka razy dziennie. Dzięki niemu byłam w stanie w ogóle stać na nogach. Pomogła także szczotka do masażu ciała, którą wykonywałam drenaż limfatyczny i krople do oczu, dzięki którym widziałam cokolwiek, po spaniu przez tydzień po 2-3 godziny. Dużo adrobiłam, ale jeszcze drugie tyle przede mną. Wiem jednak, że dam radę, bo poprzedni tydzień umocnił mnie w przekonaniu, że nieważne ile jest pracy do zrobienia i jak mało czasu - jeżeli ktoś bardzo chce, da radę.

Dobra, tyle słowem wstępu, przejdźmy do rzeczy, a właściwie do podsumowania pierwszego tygodnia zmian.

Wyrzucanie rzeczy szło mi średnio, bo wcześniej we wrześniu, po wyprowadzce lokatora, kiedy z jego pokoju urządzałam sobie biuro i garderobę wyrzuciłam sporo rzeczy. Mimo to jednak udało mi się wyrzucić sporo rzeczy. Wyrzuciłam kilka torebek, które trzymałam "na wszelki wypadek" i i tak ich nie nosiłam, plecaki, które do niczego się nie nadawały, ale "A może jeszcze kiedyś będą potrzebne...". Poza tym uporządkowałam notatki z obecnego roku akademickiego, posprzątałam lodówkę, wyrzuciłam kilka przeterminowanych kosmetyków.

Lista Stu - stworzyłam ją i oczywiście jak tylko znajdę chwilę, znajdzie się na blogu. Nie stwarzałam jej od początku, bo podwaliny do jej napisania miałam już zrobione w postaci listy Things to do before I die. O tym zadaniu mogę powiedzieć tylko jedno - nie wiedziałam, że przez rok od jej stworzenia moje cele i priorytety aż tak się zmienią. Część marzeń pozostała taka sama, ale sporo zmieniłam. W sumie to dobrze, że wyzwanie zmotywowało mnie do zrobienia jej na nowo, bo zabierałam się do tego od kilku miesięcy. Skąd nagła zmiana? Zmiany dzieją się we mnie i zauważyłam to już dawno temu. Jestem silniejsza niż dawniej. Paradoksalnie wszystkie wydarzenia, które wydarzyły się w moim życiu ( a często nie były zbyt przyjemne) wzmocniły mnie. Dzięki nim wiem czego chcę i kim jestem. Dzięki temu mam jasno określone cele.

Strefy poprawy i strefy eksperckie -
nad tym pracowałam dłużej, bo chciałam ująć wszystko nad czym chcę pracować.

W strefach poprawy wybrałam pracę nad organizacją czasu, wyplewieniem bałaganiarstwa, prokrastynacji, zwiększeniem chęci do pracy i pracowitości, ale także nad wybieraniem priorytetów, uniezależnieniem się psychiczny od kilku osób, wydobyciem z siebie swojej siły, mktóra w niektórych sytuacjach siedzi gdzieś głęboko uśpiona. Postanowiłam też popracować nad swoją nerwowością - i tak jest już duuużo lepiej niż kilka lat temu, ale dalej chciałabym być bardziej 'zen'.

Jeżeli chodzi o strefy eksperckie, to miałam wybrać 3 cele związane z pracą zawodową, karierą, 2 dotyczące związków z innymi ludźmi, 4 dotyczące samorozwoju i 2 związane z trybem życia. Zmodyfikowałam jednak nieco ten punkt.

STUDIA, KARIERA:
1. Przeprowadzić badania naukowe
2. Wyjechać na konferencję
3. Opublikować artykuł w gazecie uczelnianej
4. Zdać sesję na jednym z kierunków w pierwszych terminach.
5. Walczyć o stypendium na chemii.

SAMOROZWÓJ:
1. Skończyć prawo jazdy
2. Nauczyć się lepiej organizować czas i pracę.
3. Czytać 2 książki miesięcznie i poświęcać chociaż 30 minut tygodniowo na przeczytanie artykułu dotyczącego moich zainteresowań lub studiów.
4. Praca nad pewnością siebie
5. Rosyjski - czytanie, pisanie i podstawowe rozmowy
6. Francuski - przez rok przerobić A1 i A2.
7. Angielski - opanować go tak, by móc swobodnie rozmawiać i oglądać filmy, przysiąść do nauki na test do Erasmusa (planuję zdać go w przyszłym roku).

TRYB ŻYCIA:
1. Wcześniej wstawać
2. Ćwiczyć 3 razy w tygodniu
3. Przestać zapominać o posiłkach i jeść 4-5 razy dziennie
4. Codziennie jeść chociaż jeden owoc lub warzywo.

ZWIĄZKI Z LUDŹMI:
1. Być lepszym obserwatorem otoczenia - jestem dobrym słuchaczem, ale często nie zauważam że coś gryzie moich znajomych zanim mi o tym nie powiedzą
2. Być bardziej delikatną w tym co mówię - czasami mówię prosto z mostu i mimo, że moi znajomi nie obrażają się o to, to ja mam wrażenie, że czasami mogłabym powiedzieć coś delikatniej.

Tak więc teraz pracuję nad 18 zadaniami. Podzieliłam je na mniejsze zadania, dzięki czemu łatwiej mi się za to zabrać. O ich realizacji napiszę w osobnym poście.

Zapisywanie wydatków - dla mnie nic nowego, prowadzę takie zapiski od ponad miesiąca i widzę różnicę w wydawaniu pieniędzy - tyle na ten temat.

                                                                   *  *  *

Zaczynamy TYDZIEŃ DRUGI wyzwania "Zmień swoje życie w 30 dni". Motywem przewodnim tego tygodnia jest próbowanie nowych rzeczy. W tym tygodniu chodzi o to, byśmy przekonali się, że nie ma rzeczy niemożliwych i odkryli pewne sfery, których wcześniej nie znaliśmy - przeczytali nową książkę, posłuchali innego gatunku muzyki, zjedli nową potrawę albo po prostu wracali do domu inną trasą niż zwykle. Chodzi tu przecież także o walkę z rutyną!
W tym tygodniu rozwijamy także swoje cechy eksperckie między innymi czytając fachową literaturę.

Od wtorku będę stosować metodę "Planuj i osiągaj!" składającą się z dwóch etapów.

Etap pierwszy - co wieczór zastanawiam się, co chcę osiągnąć kolejnego dnia i robię dokładny plan zadań, nie pomijam niczego.

Etap drugi - kolejnego dnia wieczorem, zanim zacznę planować następny dzień, przeglądam listę i patrzę, co udałoby mi się zrobić. Analizuję także, dlaczego nie udało mi się czegoś osiągnąć lub dzięki jakim cechom osiągnęłam konkretny cel.

Czwartek będzie 'dniem nowych słów'. Na kartce spiszę wyrazy, których najczęściej używam, a obok zapiszę ich synonimy i do końca tygodnia będę używać określeń bliskoznacznych, a nie tych, co zwykle.

Jeżeli ktoś z Was zauważył, że nadużywam jakiegoś słowa, to proszę o pozostawienie go w komentarzu - dzięki Wam poszerzę swój zakres słownictwa :)

piątek, grudnia 7

Seria "Wydajniejsza nauka" cz. 1 - Jak zwiększyć swoją wydajność w trakcie nauki?

Marzy Ci się usiąść przy biurku i bez zbędnego ociągania się zrobić wszystko, co musisz, ale ciągle nie wychodzi? Stosowałeś już różne techniki nauki, zapamiętywania i zmniejszenia niechęci do nauki i dalej nic? A może chcesz po prostu zwiększyć swoją produktywność podczas nauki albo masz problem z rozpraszaniem? W takim razie mam dla Ciebie kilka prostych rad jak nie rozpraszać się tak łatwo i pomóc sobie w zrobieniu zamierzonej pracy.

Przede wszystkim ważne jest, żebyśmy zadbali o nasz własny komfort w trakcie nauki. Warto więc, przed rozpoczęciem nauki posprzątać pokój, zamknąć drzwi wejściowe od mieszkania na zamek, by żadne głosy z zewnątrz nas nie rozpraszały - domownicy mają przecież klucze, a my świadomi zamknięcia drzwi nie musimy się niepotrzebnie odrywać od nauki i stresować.
Jeżeli macie własny pokój zamknijcie drzwi, co pozwoli Wam się odgrodzić od tego, co dzieje się w pozostałej części domu i zniweluje hałasy. Jeżeli z różnych przyczyn nie macie własnego pokoju polecam zaopatrzenie się w stopery do uszu, dzięki czemu możecie się spokojnie się uczyć, nawet gdy wasz współlokator ogląda np. film. Warto również w takiej sytuacji zakupić parawan by móc odseparować część, w której się uczymy od reszty pokoju.
Ponieważ w czasie nauki łatwo się dekoncentrujemy, polecam zrobienie przed rozpoczęciem nauki kilku kanapek, herbaty, wody z cytryną czy soku i zaniesienie ich do naszego pokoju. Warto zabrać ze sobą również ulubiony owoc czy przekąskę. Dlaczego? Po pierwsze przerwy, które będziemy robić będą krótsze. Po drugie - mając w jednym pomieszczeniu wszystko czego potrzebujemy możemy więcej czasu spędzić na nauce robiąc tylko drobne przerwy.
Warto także wyłączyć laptopa i na przykład wynieść go do innego pomieszczenia albo schować np. w szafce. Korzystajmy z niego kiedy naprawdę tego potrzebujemy, ale niech to nie będzie wymówką do wchodzenia na portale społecznościowe czy blogi. Dlatego moim zdaniem lepiej będzie wydrukować sobie wszystko czego potrzebujemy przed rozpoczęciem nauki i schować laptopa.

Kiedy już siadamy do biurka warto poświęcić 5 minut na posprzątanie go - schowanie niepotrzebnych rzeczy, papierów, rozpraszaczy i wyjęcie wszystkiego co będzie potrzebne.
By zwiększyć swoją produktywność ja stosuję trick, który podpatrzyłam na jakimś filmie z poradami o efektywnej nauce - po swojej prawej stronie zawsze kładę kalendarz, który jest otwarty na dacie, która mnie interesuje i po kolei, tak jak mam zapisane w kalendarzu robię wszystko co muszę i odznaczam zrobione zadania. Otwarcie go na stronie, której używamy zaoszczędza nam czasu na przeglądaniu stron w poszukiwaniu zadań, które mamy wykonać.
W ten sposób wykonuję wszystkie rzeczy, które mam do zrobienia.

Moja ostatnia wskazówka - po skończonej nauce sprzątnij jeszcze raz biurko, dzięki czemu nie będziesz musiał robić tego jutro, zanim zaczniesz się uczyć.

Porady w jaki sposób uczyć się różnych przedmiotów już w następnej notce. Do zobaczenia!

czwartek, grudnia 6

Raport z pola bitwy.

Powiem tak - cały listopad minął mi pod znakiem stagnacji i zastoju emocjonalnego, naukowego i zawodowego. Żeby jednak równowaga została zachowana grudzień jest niesamowicie pracowity. I to od  pierwszego dnia miesiąca. Ale po kolei...
Przede wszystkim - dostałam nową pracę. Świetny zespół, wyrozumiały kierownik, elastyczny grafik - wszystko czego dusza zapragnie. Jedyne, co nieco mnie przeraża - w tym miesiącu mam do wypracowania 116 godzin w 15 dni! Ale wszystko jest dopięte na ostatni guzik!
Po drugie - studia dosłownie mnie pochłonęły! Zaczęłam nadrabiać, nadganiać, biegać między wykładowcami by napisać zaległe kolokwia. Ostatnie 3 dni spędziłam głównie w laboratorium nadrabiając doświadczenia. Jeszcze jedno muszę odrobić za tydzień i jeden przedmiot do przodu!
Po trzecie - projekt-wyzwanie "Zmień swoje życie w 30 dni" - jestem na etapie sprzątania i tworzenia listy 100. Wiem, że powinnam ją skończyć wczoraj, ale od kilku dni nie ma mnie w domu po 15 godzin, a kiedy już wrócę - prysznic, notatki, krótka nauka, kolacja, 3 godziny snu i od nowa!

Tak więc już wiecie co u mnie - dzieje się bardzo bardzo dużo! Nawet nie mam chwili żeby przeczytać wiadomości, więc gdyby nawet jutro miała spaść na Wrocław bomba atomowa nie mam o tym zielonego pojęcia!

Pozdrawiam z pola bitwy i obiecuję jutro, a najpóźniej w sobotę wieczorem zaległy post z serii naukowej!

sobota, grudnia 1

Nowe wyzwanie!

Ostatnio przeglądam sporo inspirujących stron czy blogów, dzięki którym mój umysł aż kipi od nowych pomysłów i rwie się do zmian. Bardzo dużo czasu spędziłam ostatnio przeglądając bloga Edyty - lifeskillsacademy. Edyta jest psychologiem i pisze między innymi o organizacji czasu i osiąganiu celów. Myślę, że to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu, ponieważ poza pracą ma jeszcze dom, męża i małą córeczkę. Prowadzi szkolenia i własną firmę, więc jak nikt inny rozumie, że wszyscy mamy za mało czasu. Poza tym jej porady nie są suche i niewypróbowane jak w niektórych poradnikach - pisze o tym, co sama wypróbowała.
Ale dość o Edycie - czas na wyzwanie. Wyzwanie, które odkryłam dzięki jej blogowi. "Zmień swoje życie w 30 dni" - tak brzmi tytuł wyzwania. 30 dni - 30 wielkich zadań do wykonania, które mają sprawić, że spojrzę inaczej na siebie, dostrzegę mnóstwo możliwości i uwierzę, że mogę zrealizować wszystko co chcę. Trzydziestodniowy program - 4 tygodnie, a każdy inny, bo wyzwanie dzieli się na tematyczne tygodnie.
Tydzień pierwszy - Tydzień Wyrzucania Zbędnych Rzeczy.
Tydzień drugi - Tydzień Próbowania Czegoś Nowego.
Tydzień trzeci - Tydzień Perfekcyjnego Stylu Życia.
Tydzień czwarty - Tydzień Planowania Swojego Czasu.


Zaczynam... 1 grudnia, czyli dziś. Postanowiłam, że grudzień właśnie, mimo, że jest dla mnie chyba najbardziej pracowitym miesiącem w tym roku będzie miesiącem zmian. Dlaczego? Bo chcę żeby nowy rok był jeszcze lepszy. Chcę wejść w Nowy Rok z nowymi umiejętnościami, nowymi, dobrymi nawykami i pełna energii.

Na czym polega pierwszy tydzień?

W pierwszym tygodniu wyrzucamy wszystkie niepotrzebne rzeczy - zepsute, które nie da się naprawić, te które przeszkadzają.
Zasada: Każdego dnia wyrzucasz co najmniej 1 niepotrzebną rzecz - niepotrzebna to taka, która jest zniszczona, nie da się jej sprzedać ani oddać, przeszkadza.
Niepotrzebne rzeczy mogą być wszędzie - mam zamiar przeszukać wszystko - szafę, kosmetyczkę, bagażnik, biurko. Ten tydzień to dobry czas, by zrobić porządek z książkami, gazetami, czy zbędnymi papierkami z torebki.

Ponieważ każdy dzień tygodnia ma dodatkowe zadanie, dziś i jutro spędzę na spisaniu "Listy Stu", czyli 100 swoich marzeń, celów. Ponieważ listę "Things to do before I die" stworzyłam ponad rok temu myślę, że najwyższy czas ją przeorganizować, bo tak jak zmienia się życie, tak zmieniają się nasze marzenia. Poniedziałek spędzę na sporządzaniu Strefy Poprawy i Stref eksperckich - czyli stref, w których powinnam się poprawić i stref, w których jestem lepsza od innych i tym bardziej powinnam je rozwijać.
We wtorek zajmę się wyborem 3 celów związanych z pracą zawodową, karierą, 2 dotyczących związków z innymi ludźmi, 4 dotyczących samorozwoju i 2 związanych z trybem Twojego życia
i określeniem, przy asyście kalendarza, daty realizacji każdego z tych celów. Określę też najbliższe możliwe działanie, które przybliży mnie do realizacji tych 11 celów.
Sobota, czyli ostatni dzień pierwszego tygodnia ma przebiegać pod hasłem: i ja mogę być bogatszy!
Polega to na zapisywaniu od tego dnia wszystkich przychodów i wydatków, zbieraniu paragonów, biletów, sporządzaniu listy zakupów, kupowaniu tylko tego, co naprawdę potrzebne.

Myślę, że to ciekawe wyzwanie, które może nauczyć mnie wielu ciekawych rzeczy i przysporzyć nowych doświadczeń. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. A może ktoś jest chętny by dołączyć do mnie i razem ze mną przechodzić przez wyzwanie?