I tak oto zakończyło się z dniem dzisiejszym moje trzydziestodniowe wyzwanie - listopad miesiącem bez zakupów. O tym dlaczego zdecydowałam się na takie wyzwanie pisałam tutaj. Teraz przyszedł czas by podzielić się z Wami refleksjami na ten temat.
Czy wytrwałam? Tak, wytrwałam! Przyznam się szczerze - kupiłam jedną czerwoną szminkę, ale tylko dlatego, że używam jej naprawdę często, a poprzednia się skończyła.
Czy było ciężko? Na początku było, ale z czasem pokusa była coraz mniejsza?
Co zauważyłam? Przede wszystkim zauważyłam, że gotówka nie wypływa z mojego portfela, co zdarzało się wcześniej. Poza tym zauważyłam, że da się żyć bez kupowania co miesiąc nowego lakieru czy koszulki. Zauważyłam też zużycie kilku produktów, których zaczęłam używać częściej i zużyłam kilka kosmetyków do pielęgnacji ciała - między innymi żel do twarzy, żel pod prysznic i szampon. Pewnie dla Was to standard, ale dla mnie - niesamowitego chomika - duże zdziwienie, ponieważ posiadając kilka żeli pod prysznic czy szamponów i używając ich zamiennie, nie byłam w stanie zużyć ich w standardowym czasie, w jakim powinno się je zużywać. Zauważyłam także, że przecież nie umrę, nic nie kupując, sklepy są przecież otwarte codziennie, a półki sklepowe zapełnione towarem.
Ile udało mi się zaoszczędzić? Około 200 złotych.
Na co przeznaczę zaoszczędzone pieniądze? Zaoszczędzone pieniądze postanowiłam przeznaczyć na dodatkowe lekcje jazdy, ponieważ do 19 stycznia mam zamiar wyrobić się ze zrobieniem prawa jazdy. Część z tych pieniędzy przeznaczyłam też na prezent mikołajkowy dla mojego partnera.
Czy zmieniło się moje podejście do kupowania? Zdecydowanie tak. Jak już napisałam wyżej - teraz wiem, że mogę żyć bez kupowania 'na zapas', bo uświadomiłam sobie, ze sklepy są przecież otwarte codziennie i towaru nigdy nie brakuje. Dodatkowo uświadomiłam sobie, skąd moja potrzeba kupowania na zapas - jest kilka przyczyn. Po pierwsze, od kiedy byłam małą dziewczynką słyszałam opowieści mojej babci o czasach, kiedy ona była w moim wieku - a panowała wtedy II wojna światowa i praktycznie nic nie było można kupić, a jeżeli już coś było dostępne to było w niesamowitych cenach, a że moja babcia pochodziła z bardzo biednej i wielodzietnej rodziny, to mogli polegać tylko na tym, co sami wyhodują. To bardzo odbiło się na mojej psychice, ale nigdy nie zwracałam na to uwagi. Dodatkowo, na moją chęć kupowania 'na zapas' mocno wpłynął fakt, że kiedy byłam w podstawówce moi rodzice mieli poważne problemy finansowe - poradziliśmy sobie tylko dzięki pomocy dziadków. I dopiero w listopadzie, powstrzymując się od kupna kolejnego szamponu, dotarło do mnie, dlaczego chcę go kupić, mimo, że w szafce mam jeszcze dwa. Pomyślałam wtedy "ok, obiecałam sobie, że nie będę nic kupować, ale co jeżeli za miesiąc skończą mi się szampony i akurat nie będę miała pieniędzy, by go kupić?". Odstawiłam wtedy grzecznie ten szampon na półkę, ale całą drogę powrotną myślałam o tym, dlaczego świadomość, że nie będę go kupować spowodowała taką myśl. Dopiero po kilku godzinach zrozumiałam, co jest nie tak. Ten miesiąc bez zakupów pomógł mi się uporać z tą fobią.
Co dalej? Postanowiłam, że wyzwanie na jednym miesiącu się nie skończy. Nie będzie ono jednak polegało na tym, że nie będę mogła kupić sobie nic, poza najpotrzebniejszymi rzeczami, które mi się skończą. Dopuszczam możliwość spełnienia jakiejś swojej zachciewajki raz na jakiś czas. Postanowiłam jednak, że będę kupować rozsądnie - w końcu nie potrzebuję kilku szamponów do włosów czy różowych szminek. Postanowiłam także, zainspirowana kilkoma blogami zacząć nowy blogowy projekt o nazwie "projekt denko". Nie będzie się on pojawiał regularnie, ale co jakiś czas, mam zamiar opisać kilka produktów, które mam zużyłam w ostatnim okresie.
Jeżeli macie te same problemy co ja, to naprawdę zachęcam do spędzenia miesiąca na tym wyzwaniu. Jest to coś dobrego, ponieważ można sporo zaoszczędzić i dowiedzieć się, gdzie niepostrzeżenie ulatują pieniądze, które przecież powinny być w portfelu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszczędzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oszczędzanie. Pokaż wszystkie posty
piątek, listopada 30
niedziela, października 28
Listopad miesiącem bez zakupów!
Tak, wiem, obiecałam co niedzielę nowe wpisy z serii organizacji czasu, ale ten tydzień jest dla mnie pełen niespodzianek i dziś, z racji, że w środę obchodzę urodziny, odwiedziła mnie rodzinka. Z tego powodu miałam po prostu zbyt mało czasu, by przygotować dla Was post.
Nie wiem, czy pozostałe dziewczyny z BGS też tak mają, ale w moim przypadku napisanie wyczerpującego temat posta zajmuje mniej więcej 2 do 4, a czasami nawet 5 godzin. Poza stylistycznie poprawną wypowiedzią muszę przecież być przygotowana merytorycznie, do tego często dochodzą jeszcze zdjęcia.
O tym, jak przygotowuję się do napisania posta będziecie mogli przeczytać tutaj w niedługim czasie. Oczywiście, nie każda notka zajmuje tyle czasu - najbardziej czasochłonne są te, w których piszę właśnie o poradach i gdy chcę Wam coś polecić - wtedy chcę być jak najbardziej precyzyjna. Notki takie jak ta, zabierają zazwyczaj mniej czasu, bo opisuję w nich to, co sama dopiero mam zamiar wypróbować.
Ale do sedna tematu - postanowiłam, że listopad będzie miesiącem bez zakupów. Nie oznacza to jednak, że będę chodzić głodna a moja lodówka będzie świecić pustkami. Nie oznacza to także, że mam zamiar jeść tylko to co sama upoluję albo wyhoduję. Mam zamiar przez cały listopad nie kupować ciuchów, kosmetyków, lakierów do paznokci i tym podobnych.
Cel? Po pierwsze - zaoszczędzić, a po drugie - zużyć produkty, które posiadam w swojej szafie/szafce łazienkowej.
Przyczyna? Zauważyłam, że ostatnimi czasy kupuję zbyt dużo ubrań i kosmetyków. Mam kilka podkładów, dwa pudry, trzy róże, chyba tuzin szminek, a o ilości lakierów do paznokci nawet się nie wypowiem... Podczas porannego makijażu prawie zawsze używam mniej więcej tych samych produktów, zmienia się zazwyczaj kolor cienia do powiek i szminki w zależności od tego, co mam na sobie.
Mam też 'dar chomikowania' - widzę promocję na mój ulubiony antyperspirant i co robię? Kupuję. Po co? Na zapas. Tym sposobem mam 3 albo 4 balsamy do ciała, 5 dezodorantów i co najmniej kilka żeli pod prysznic. Dlatego w listopadzie mam zamiar korzystać tylko z tego, co już mam w szafce.
Oczywiście, jeżeli okaże się, że skończył mi się żel do twarzy czy szampon, a takowego nie będę posiadała w szafce, to będę zmuszona go kupić - nie chodzi tu przecież o zapuszczanie się, tylko o zużycie tego, co już mam w szafce i nauczenie się rozsądnego kupowania - w sklepach są przecież pełne półki chemii gospodarczej i kosmetyków pielęgnacyjnych, a 5 minut na kupno pasty do zębów znajdę w swoim szalonym i wypchanym obowiązkami dniu, kiedy ona się skończy.
Będzie jeszcze jedno odstępstwo od reguły - w listopadzie kupuję zimową kurtkę, bo moja stara kurtka ma już 6 lat i raczej nie nadaje się już do noszenia. Ponadto, będzie to prezent urodzinowy od mamy i babci, więc w sumie można powiedzieć, że się nie liczy :)
Mam zamiar kupić też 2 rzeczy - jedną ubraniową, drugą kosmetyczną, ale nie dla siebie. Po prostu co roku kupuję prezenty świąteczne wcześniej - unikam tłoku, pośpiechu i wyższych cen.
Będzie to też sprawdzian dla mnie - czy moja silna wola jest na tyle silna, by w trakcie buszowania po sklepach za prezentami nie kupić czegoś też sobie?
Nagroda - nie przewiduję nagrody materialnej, bo mijałoby się to z celem. Zaoszczędzone pieniądze mam zamiar przeznaczyć na kilka dodatkowych godzin jazd i opłacenie egzaminu prawa jazdy, które mam zamiar skończyć w tym roku.
Raport z miesiąca bez zakupów planuję na 30 listopada :)
Nie wiem, czy pozostałe dziewczyny z BGS też tak mają, ale w moim przypadku napisanie wyczerpującego temat posta zajmuje mniej więcej 2 do 4, a czasami nawet 5 godzin. Poza stylistycznie poprawną wypowiedzią muszę przecież być przygotowana merytorycznie, do tego często dochodzą jeszcze zdjęcia.
O tym, jak przygotowuję się do napisania posta będziecie mogli przeczytać tutaj w niedługim czasie. Oczywiście, nie każda notka zajmuje tyle czasu - najbardziej czasochłonne są te, w których piszę właśnie o poradach i gdy chcę Wam coś polecić - wtedy chcę być jak najbardziej precyzyjna. Notki takie jak ta, zabierają zazwyczaj mniej czasu, bo opisuję w nich to, co sama dopiero mam zamiar wypróbować.
Ale do sedna tematu - postanowiłam, że listopad będzie miesiącem bez zakupów. Nie oznacza to jednak, że będę chodzić głodna a moja lodówka będzie świecić pustkami. Nie oznacza to także, że mam zamiar jeść tylko to co sama upoluję albo wyhoduję. Mam zamiar przez cały listopad nie kupować ciuchów, kosmetyków, lakierów do paznokci i tym podobnych.
Cel? Po pierwsze - zaoszczędzić, a po drugie - zużyć produkty, które posiadam w swojej szafie/szafce łazienkowej.
Przyczyna? Zauważyłam, że ostatnimi czasy kupuję zbyt dużo ubrań i kosmetyków. Mam kilka podkładów, dwa pudry, trzy róże, chyba tuzin szminek, a o ilości lakierów do paznokci nawet się nie wypowiem... Podczas porannego makijażu prawie zawsze używam mniej więcej tych samych produktów, zmienia się zazwyczaj kolor cienia do powiek i szminki w zależności od tego, co mam na sobie.
Mam też 'dar chomikowania' - widzę promocję na mój ulubiony antyperspirant i co robię? Kupuję. Po co? Na zapas. Tym sposobem mam 3 albo 4 balsamy do ciała, 5 dezodorantów i co najmniej kilka żeli pod prysznic. Dlatego w listopadzie mam zamiar korzystać tylko z tego, co już mam w szafce.
Oczywiście, jeżeli okaże się, że skończył mi się żel do twarzy czy szampon, a takowego nie będę posiadała w szafce, to będę zmuszona go kupić - nie chodzi tu przecież o zapuszczanie się, tylko o zużycie tego, co już mam w szafce i nauczenie się rozsądnego kupowania - w sklepach są przecież pełne półki chemii gospodarczej i kosmetyków pielęgnacyjnych, a 5 minut na kupno pasty do zębów znajdę w swoim szalonym i wypchanym obowiązkami dniu, kiedy ona się skończy.
Będzie jeszcze jedno odstępstwo od reguły - w listopadzie kupuję zimową kurtkę, bo moja stara kurtka ma już 6 lat i raczej nie nadaje się już do noszenia. Ponadto, będzie to prezent urodzinowy od mamy i babci, więc w sumie można powiedzieć, że się nie liczy :)
Mam zamiar kupić też 2 rzeczy - jedną ubraniową, drugą kosmetyczną, ale nie dla siebie. Po prostu co roku kupuję prezenty świąteczne wcześniej - unikam tłoku, pośpiechu i wyższych cen.
Będzie to też sprawdzian dla mnie - czy moja silna wola jest na tyle silna, by w trakcie buszowania po sklepach za prezentami nie kupić czegoś też sobie?
Nagroda - nie przewiduję nagrody materialnej, bo mijałoby się to z celem. Zaoszczędzone pieniądze mam zamiar przeznaczyć na kilka dodatkowych godzin jazd i opłacenie egzaminu prawa jazdy, które mam zamiar skończyć w tym roku.
Raport z miesiąca bez zakupów planuję na 30 listopada :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
